rajmund_pollak.blog.bielsko.pl
 
bielsko.biala.pl
blog.bielsko.pl
rajmund_pollak.blog.bielsko.pl/rss
Archiwum newsów - luty 2015


Wracając do innych regionów, to z Hospodarstwem Mołdawskim natomiast graniczyły: woj. podolskie z miastami: Kamieniec Podolski, Czerwonogród i Piławce oraz woj. ruskie ze Lwowem, Podhajcami, Kołomyją, Drohobyczem, Buczaczem, Borysławiem, Krystynopolem, Stryjem, Samborem, Złoczowem, Oleskiem i Żółkiewem. Ziemia Lwowska została inkorporowana do Korony jeszcze jako Ruś Czerwona na początku XIV wieku przez króla Kazimierza Wielkiego. Województwo ruskie ze stolicą we Lwowie powstało na mocy przywileju Władysława Jagiełły w 1434roku.

Zatem historycznie rzecz ujmując, to Lwów nigdy przed 1991rokiem nie był miastem ukraińskim!

Ciekawostką jest fakt, że sejmiki generalne województwa ruskiego nie odbywały się we Lwowie, lecz w Sądowej Wiszni.

Niewiele jest w Polsce i na świecie miast tak zasłużonych dla historii i kultury Rzeczpospolitej jak Lwów!

Pierwsze ślady osadnictwa plemienia lechickiego Lędzian odkryto pomiędzy Wzgórzem Zamkowym a rzeką Pełtwią i sięgają one V.wieku. Pierwsza większa osada Lędzian powstała natomiast w X.wieku na Wzgórzu Zamkowym. 17 kwietnia 1356roku król Polski Kazimierz Wielki lokował Lwów na prawie Magdeburskim. W 1360 roku Lwów został stolicą lwowskiej diecezji Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego. W 1412roku to polskie miasto stało się stolicą archidiecezji lwowskiej i siedzibą metropolity łacińskiego.

W 1658 roku król Polski Jan Kazimierz Waza zrównał Lwów w prawach z Krakowem i Wilnem, a Sejm Rzeczypospolitej Obojga Narodów nadał miastu tytuł Semper Fidelis Poloniae.

W tym samym roku papież Aleksander VII nadał Lwowowi za wierność wierze rzymskokatolickiej

tytuł Semper Fidelis. Po rozbiorze Polski w 1772roku Ziemia Lwowska dostała się pod zabór austriacki.

Cesarz Austro-Węgier uczynił Lwów stolicą autonomicznej Galicji.

Przez prawie półtora stulecia Lwów stał się najważniejszym ośrodkiem kultury i nauki polskiej. Niestety niewiele jest prowadzonych badań historycznych na temat autonomii Galicji. Ciekawostką jest okres od 2 do 19 czerwca 1809roku, kiedy Lwów został zdobyty przez wojska Księstwa Warszawskiego, dowodzone przez księcia Józefa Poniatowskiego i ustanowiono tam Rząd Obojga Galicji pod prezesurą ordynata Jana Kostki Zamoyskiego. Uniwersytet Lwowski mimo trwania zaboru austriackiego uległ repolonizacji już w 1882roku. W 1891 roku założono Muzeum Historyczne Miasta Lwowa, a w 1896 otwarto Teatr Wielki. W 1897roku założono Lwowską Galerię Obrazów, a w 1901roku powstało Lwowskie Towarzystwo Naukowe, a w 1908 roku otwarto Muzeum Narodowe we Lwowie im. Króla Jana III Sobieskiego.

Po 17 września 1939roku wiele dzieł sztuki tych zasłużonych dla kultury Polski instytucji zrabowali Rosjanie i Ukraińcy. Mordy ukrańskich nacjonalistów na Polakach miały swój początek w 1908 roku, kiedy to ukraiński student Mirosław Siczyński dopuścił się we Lwowie zabójstwa namiestnika Galicji Andrzeja Potockiego.

W okresie międzywojennym Lwów liczący 300.000 mieszkańców stał się po Warszawie i Krakowie trzecim największym miastem II Rzeczpospolitej! Uniwersytet Lwowski i Politechnika Lwowska stała się słynna na cały świat dzięki wspaniałym polskim naukowcom.

Według Małego Rocznika Statystycznego z 1931 roku procentowy udział narodowości w populacji Lwowa w 1930 roku był następujący: 67% Polacy, 21% Żydzi, 9% Ukraińcy, 2% Niemcy i 1% Ormianie.

W wyniku mordów dokonanych przez hitlerowców i ukraińskich nacjonalistów, wywózek na Sybir dokonanych przez Armię Czerwoną, oraz masowego wypędzania Polaków z Kresów po 1945roku, obecnie we Lwowie mieszka zaledwie ok.30.000 Polaków, którzy stanowią tylko ok.4% ludności tego historycznie polskiego miasta.

Obecnie aż 86% to Ukraińcy, ok.9% Rosjanie, 0,4% Białorusini, zaledwie O,3% Żydów i zaledwie 0,1% Ormian

Ciekawostką natomiast może być skrywany nawet teraz fakt, że Lwów z punktu widzenia formalnego przestał być stolicą polskiego województwa lwowskiego dopiero 16 sierpnia 1945roku, kiedy tzw. Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej złożony z komunistyczny pachołków Rosji podpisał umowę z ZSRR o oddaniu sowietom Lwowa i innych terenów Kresów

Rzeczpospolitej. Zatem Ukraińcy, stanowiący 9% ludności Lwowa w 1931roku byli znacznie lepiej traktowani przez 67% populację Polaków, aniżeli obecnie 86% populacja Ukraińców traktuje zaledwie 4% Polaków, których nie zdołali wymordować hitlerowcy, NKWD, OUN i UPA!

c.d.n.

Rajmund Pollak
2015-02-16 | Dodaj komentarz
Alina
2016-03-25 10:18:13
O tym władcy Polski jest wiele informacji. Jak wziąć wszystko co się o nim słyszało to sama nie wiem czy jest to władca pozytywny czy negatywny. Najgorsze chyba były te jego legendarne popędy http://www.open-youweb.com/kazimierz-wielki-bigamista/ czyli wiele kochanek. Natomiast jako władca mam pytanie czy był dobry według Was względem polityki zagranicznej?

Wywiad z Prezesem Beskidzkiego WOPR magistrem inżynierem Erykiem Gazdą.

Rajmund Pollak (RP):

Jest Pan jednym z bardziej zasłużonych ratowników WOPR w Bielsku- Białej. Proszę przypomnieć kiedy powstał WOPR i kilka nazwisk osób, które w naszym regionie przyczyniły się do rozwoju ratownictwa wodnego?

Prezes Beskidzkiej Grupy WOPR Eryk Gazda (EG):

Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe w Polsce ma 53 lata. Powstało 11 kwietnia 1962 roku, powołane przez Przewodniczącego Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Turystyki. Krótko potem - głównie w oparciu o zawodników z sekcji pływackiej, piłki wodnej i skoków do wody klubu BBTS - powstało w Bielsku-Białej miejskie i później powiatowe WOPR. Wcześniej ratownictwo wodne skupione było w komisjach ratownictwa przy Polskim Związku Pływackim. Pierwszym komendantem bielskiego WOPR był Tadeusz Pollak. Po nim organizacją kierowali m.in.: Edward Matejko i Kazimierz Herma. Pierwszymi instruktorami, szkolącymi przyszłe kadry ratownicze, na terenie Bielska-Białej i okolic byli: Tadeusz Pollak, Wilhelm Drohomirecki oraz Leszek Stebnicki.

RP: Jakie były zasady zatrudniania ratowników wodnych na akwenach 30, 40 lat temu?

EG: W latach 70. i 80. ubiegłego wieku ratowników WOPR na pływalniach (warto wspomnieć, że w Bielsku-Białej były wtedy tylko dwie: „Panorama" przy ul. Konopnickiej i „Start" w Mikuszowicach) zatrudniała jednostka zarządzająca nimi, tj. BBOSiR. W 1975 roku utworzono województwo bielskie. Na bazie organizacji powiatowych WOPR powstało wówczas Wojewódzkie WOPR, które zostało zarejestrowane jako stowarzyszenie i otrzymało osobowość prawną. Po zmianach politycznych i gospodarczych w kraju na przełomie lat 80 i 90., Wojewódzkie, a później Beskidzkie WOPR sukcesywnie przejmowało obsługę ratowniczą, początkowo otwartych, a następnie nowopowstających krytych pływalni. Tym samym Beskidzkie WOPR przyjęło na siebie pełną odpowiedzialność za bezpieczeństwo osób kąpiących się i pływających na tych obiektach.

RP: Jak długo bielski WOPR podlegał Katowicom i kiedy się usamodzielnił?

EG: Jak wcześniej wspomniano w latach 60. XX w. z inicjatywy członków założycieli zostały powołane organizacje ratownicze na naszym terenie, z których w wyniku przekształceń powstała jednostka powiatowa, działająca do 1975 roku, podległa - zgodnie ze schematem organizacyjnym WOPR - Zarządowi Wojewódzkiemu w Katowicach.

Niezależność od władz wojewódzkich w Katowicach uzyskaliśmy z chwilą powołania do życia województwa bielskiego. Powstało Wojewódzkie WOPR w Bielsku-Białej, utworzone z organizacji powiatowych WOPR (Bielsko-Biała, Cieszyn, Żywiec, Oświęcim, Andrychów, Sucha Beskidzka i Wadowice). Wojewódzkie WOPR, które w 1991 roku dokonało zmiany nazwy na Beskidzkie WOPR, dalej działało w strukturach WOPR, podlegając bezpośrednio pod Zarząd Główny WOPR w Warszawie. Nasi przedstawiciele wchodzili w skład władz centralnych. Pełną samodzielność naszej organizacji zapewniło dopiero uzyskanie w ubiegłym roku, w drodze decyzji Ministra Spraw Wewnętrznych, statusu podmiotu uprawnionego do wykonywania ratownictwa wodnego. Umożliwiła to zupełnie nowa Ustawa o bezpieczeństwie osób przebywających na obszarach wodnych. Beskidzkie WOPR pozostaje w dalszym ciągu zrzeszone w ogólnopolskim WOPR, jednakże sprawy finansowe, kierunki działalności czy wybór władz Beskidzkiego WOPR przez jego członków są w pełni niezależnie. Zrzeszenie się naszego stowarzyszenia w WOPR polega na współpracy, wymianie doświadczeń, itp. Nie otrzymujemy natomiast żadnego wsparcia finansowego, sprzętowego czy programowego ze strony Zarządu Głównego w Warszawie.

Obecnie terenem naszego działania jest miasto Bialsko-Biała oraz powiaty: bielski, cieszyński i żywiecki. Znajdują się tam przede wszystkim dwa duże akweny śródlądowe, które zabezpieczamy, tzn. Jezioro Międzybrodzkie i Jezioro Żywieckie. Oczywiście działamy także na terenie wielu pływalni i kąpielisk.

RP: Czy WOPR był dotowany w czasach PRL-u?

EG: W początkowych latach naszej działalności, kiedy byliśmy pod „patronatem", czyli zależni od WOPR na szczeblu wojewódzkim i centralnym, uzyskiwane środki były bardzo skromne. I to zarówno w postaci sprzętu, jak i dotacji finansowych. Biuro mieściło się w mieszkaniu prywatnym ówczesnego Prezesa naszej organizacji. Dopiero w momencie powstania Wojewódzkiego WOPR w Bielsku-Białej działalność naszą, w znacznym stopniu, zaczął wspomagać wojewoda bielski. Pozwoliło to na zakup niezbędnego sprzętu ratowniczego i utworzenie biura WOPR, stanowiącego centrum zarządzania organizacją, kierowania jej działaniami i kontaktu z wszystkimi jednostkami terenowymi.

Praca z młodzieżą, prowadzenie szkoleń w szerokim zakresie i podejmowanie zadań specjalistycznych z zakresu ratownictwa, jako działalności odpłatnej, przyczyniły się wówczas do znacznego rozwoju naszej organizacji.

RP: Jakie są obecnie dotacje na Beskidzką Grupę Beskidzkie WOPR? Ile pieniędzy na WOPR przeznaczył w 2014 roku Urząd Miasta w Bielsku-Białej, a ile Urząd Marszałkowski w Katowicach i Sejmik Województwa Śląskiego?

EG: Z chwilą uzyskania przez Beskidzkie WOPR zgody Ministra Spraw Wewnętrznych na wykonywanie ratownictwa wodnego, podstawowym naszym zadaniem jest utrzymywanie gotowości do podejmowania działań ratowniczych, poprzez pełnienie stałych - całorocznych i całodobowych - dyżurów ratowniczych, w celu niesienia pomocy w stanach zagrożenia zdrowia i życia ludzi kąpiących się i uprawiających sporty wodne oraz w przypadku wystąpienia klęsk żywiołowych.

W tym celu konieczne jest posiadanie i utrzymywanie kadry ratowniczej w liczbie niezbędnej do zapewnienia stanu gotowości oraz posiadanie sprzętu specjalistycznego, środków transportu i łączności. Konieczna jest również współpraca z jednostkami systemu ratownictwa medycznego, ze Strażą Pożarną oraz z wydziałami zarządzania kryzysowego.

Wymaga to wielu sił i środków. W ubiegłym roku - czyli w pierwszym roku funkcjonowania naszej organizacji na podstawie w/w decyzji MSW - na tą działalność nie otrzymaliśmy żadnych środków od wojewody śląskiego, który jest dysponentem funduszy przeznaczanych na ratownictwo wodne przez MSW. Jesteśmy natomiast wspomagani przez Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego, Urząd Miejski w Bielsku-Białej, Starostwo Powiatowe i Urząd Miejski w Żywcu oraz Urząd Gminy w Czernichowie. Środki te stanowią około 30-40% naszych potrzeb i musimy ubiegać się o nie w otwartych konkursach ofert, zatem nie mamy gwarancji, że będziemy je otrzymywać corocznie. Aby sprostać wszystkim naszym zadaniom, resztę staramy się wypracować, podejmując się różnych form działalności. Należy do nich: prowadzenie odpłatnej obsługi ratowniczej pływalni, prowadzenie szkoleń dla firm, wykonywanie ekspertyz, itp.

RP: Czy ratownicy pracujący na basenach do 2014 roku byli zatrudniani przez WOPR na umowy o pracę?

EG: Beskidzkie WOPR od 2006 roku, czyli od początku istnienia samodzielnych krytych pływalni w Bielsku-Białej („Aqua" i „Troclik"), prowadzi ich obsługę ratowniczą. Od 2008 roku nasze stowarzyszenie zabezpiecza również pływalnię „Wodnik" w Czechowicach-Dziedzicach. Na wszystkich wymienionych pływalniach stała ekipa ratownicza jest przez cały czas zatrudniona na umowy o pracę.

RP: Czyj to jest pomysł, aby kluby tenisowe, firmy ochroniarskie, towarzystwa sportowe itd. mogły startować w przetargach na obsadę basenów ratownikami na równi z WOPR?

EG: To pomysł ustawodawcy. Należy jednak pewne fakty doprecyzować - w przetargach na obsługę ratowniczą pływalni mogą startować tylko podmioty uprawnione do wykonywania ratownictwa wodnego. Wspomniana już ustawa zmieniła jednak zasadniczo strukturę ratownictwa wodnego w Polsce. O możliwość wykonywania takiego ratownictwa mogą się ubiegać teraz dowolne podmioty w kraju (poszczególne WOPR-y, stowarzyszenia sportowe, ale i np. przedsiębiorstwa budowlane), które wykażą się m.in. posiadaniem odpowiedniej dla terenu, na którym chcą działać, ilości wykwalifikowanych ratowników wodnych, stosownego sprzętu ratowniczego i środków łączności. Tyle teoria.

Z posiedzenia Sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych ze stycznia 2014 roku możemy się dowiedzieć, iż prowadzone przez MSW wstępne kontrole wykazały na przykład, że dany podmiot deklaruje posiadanie wykwalifikowanych kadr ratowniczych, a w rzeczywistości ich nie ma. Wątpliwości ministerstwa budzą również kwestie sprzętu i gwarancji gotowości do wykonywania ratownictwa przez niektóre podmioty.

Te nowe podmioty, które często - do momentu otrzymania zgody MSW - miały niewiele wspólnego z ratownictwem wodnym, biorą udział w przetargach na obsługę ratowniczą pływalni i kąpielisk, celem osiągania zysku. Korzystają z dorobku wielu WOPR-ów, podbierając im ratowników i zatrudniając ich na warunkach „śmieciowych", tzn. oferując im bardzo niskie wynagrodzenia. Podmioty takie same rzadko szkolą nowych ratowników, ponieważ szkolenie nie jest dochodowe, często też posiadają znikome ilości sprzętu i nie wymieniają go.

RP: Czy ratownikom WOPR nie będą zagrażać umowy śmieciowe gdy przetarg wygra klub tenisowy albo firma ochroniarska?

EG: Wiele zależy tu od zamawiającego usługę ratowniczą. Jeżeli zarządca pływalni lub kąpieliska chce, aby na jego obiekcie było bezpiecznie - nie może kierować się tylko ceną za obsługę. Ogłaszając przetarg ma możliwość wprowadzenia do warunków zamówienia również innych kryteriów, jak np. doświadczenie, staż, kwalifikacje, dyspozycyjność ratowników, itp.

Obecna ustawa o zamówieniach publicznych daje także zamawiającemu możliwość zapisania w warunkach przetargu konieczności zatrudniania pracowników na umowę o pracę. Nie jest to jednak obligatoryjne, zatem jeśli taki zapis się nie znajdzie - to już od wygrywającego przetarg będzie zależało czy ratownicy otrzymają umowy o pracę czy będą zatrudniani w oparciu o inne umowy.

Umowy na warunkach „śmieciowych", czyli przewidujące przede wszystkim zatrudnianie ratowników za bardzo niską stawkę, zagrażają głównie ludziom kąpiącym się i korzystającym z pływalni. Umowy na takich warunkach oznaczają najczęściej zatrudnianie ratowników bardzo młodych, bez doświadczenia, nierzadko o niepełnych kwalifikacjach lub małej dyspozycyjności.

RP: Czy inne podmioty oprócz WOPR mają jakiekolwiek kompetencje merytoryczne w zakresie ratownictwa wodnego?

EG: Każdy podmiot, który uzyska zgodę MSW na wykonywanie ratownictwa wodnego, może je wykonywać podobnie, jak poszczególne WOPR-y. Przed uzyskaniem decyzji musi wykazać się spełnieniem warunków ustawowych. Jeżeli je spełnia, to może się zajmować ratownictwem wodnym. Tyle tylko, że ustawa ani rozporządzenia nie określają minimów w zakresie posiadanych przez podmiot zasobów, tzn. ludzi, sprzętu, środków transportu, itd.

Jednostki WOPR powstawały na swoich terenach i zabezpieczały znajdujące się tam obszary wodne. Nie wchodziły sobie w kompetencje, a przez lata wypracowywały własny sprzęt i szkoliły ratowników. Obecnie istnieją podmioty, nie wywodzące się z WOPR, które deklarują posiadanie kadry ratowników i sprzętu na terenie prawie całego kraju. W rzeczywistości takich zasobów nie posiadają, przez co mają ograniczone możliwości działania. Mamy nadzieję, że dotyczy to tylko pojedynczych podmiotów, ponieważ sytuacja taka stwarza spore zagrożenie dla bezpieczeństwa osób kąpiących się i pływających.

RP: Czy Zarząd WOPR składał już oficjalny protest w sprawie zagrożeń na basenach z powodu dopuszczaniu do przetargów na zabezpieczenie obsady ratowników dla każdej firmy z ulicy?

EG: Nie jest zasadne składanie protestów przeciwko stosowaniu obowiązującego prawa. Przypominam, że zgodnie z nim, nie każda firma może brać udział w przetargu, a jedynie podmioty ze zgodą MSW na wykonywanie ratownictwa wodnego. Idea nowej ustawy o ratownictwie wodnym jest słuszna, tzn. wszystkie podmioty, które mają odpowiednie zasoby kadrowe i sprzętowe mogą wykonywać ratownictwo wodne.

Problem tkwi w szczegółach, ponieważ - jak wynika z wielu doniesień medialnych - istnieją podmioty, które wygrywając przetargi, zaczynają lekceważyć obowiązujące przepisy (np. zatrudniają ratowników bez odpowiednich kwalifikacji, nie zapewniają odpowiedniej ilości ratowników), co prowadziło już do wypadków, nawet śmiertelnych. Warto dodać, że na pływalniach zabezpieczanych przez Beskidzkie WOPR nigdy nie było takich tragicznych zdarzeń.

RP: Jakie Pan Prezes widzi inne zagrożenia dla Beskidzkiej Grupy WOPR?

EG: Aby organizacja mogła istnieć musi posiadać członków, dlatego ważna jest praca z dziećmi i młodzieżą - przede wszystkim prowadzenie nauki pływania oraz szkoleń. W ten sposób pozyskuje się nowych ratowników i zaszczepia im ideę ratownictwa. Robimy to od wielu lat.

Problem polega na tym, że obecnie wyszkolenie ratownika sporo kosztuje. Jako organizator szkoleń musimy zapewnić m.in. wynajem pływalni czy zakup sprzętu specjalistycznego. Wymogi, jakie trzeba spełnić w tym zakresie reguluje stosowne rozporządzenie MSW. Niemałe koszty szkolenia ponosi również kursant. Obecnie, aby zostać ratownikiem wodnym, należy odbyć szkolenie z dziedziny ratownictwa wodnego (prowadzi je np. Beskidzkie WOPR), a także ukończyć kurs kwalifikowanej pierwszej pomocy oraz uzyskać inne uprawnienie przydatne w ratownictwie wodnym, np. patent sternika motorowodnego, żeglarza jachtowego czy płetwonurka (szkolenia prowadzą specjalistyczne firmy). Tylko pełnoletni ratownicy wodni z wymienionymi kwalifikacjami mogą być legalnie zatrudniani na pływalniach, kąpieliskach, nad jeziorami oraz nad morzem.

Zagrożenie może pojawić się na końcu, z przyczyn od nas niezależnych. Może bowiem dojść do sytuacji, że wyszkolony ratownik wodny nie będzie w stanie realizować swojej pasji, ponieważ na teren działania naszej organizacji wejdą obce firmy wykonujące ratownictwo wodne, które albo przywiozą swoją kadrę albo będą oferować poziom wynagrodzenia, nie pozwalający na utrzymanie się osobie posiadającej własną rodzinę. I w konsekwencji, po pewnym czasie, możemy stracić takiego ratownika.

Drugim problemem jest konieczność posiadania i utrzymania wysoko-specjalistycznego sprzętu ratowniczego, niezbędnego do skutecznych działań. Zużyty trzeba wymieniać i pozyskiwać nowy. Sprzęt taki jest bardzo drogi, a dotacje niestety nie zabezpieczają w pełni naszych potrzeb. Cały czas staramy się wypracowywać dodatkowe środki finansowe, ale sytuacja związana ze zmianą reguł gry na rynku usług ratowniczych, polegającą na wejściu nowych podmiotów, nie ułatwia nam tego.

Dziękuję za rozmowę.

Rajmund Pollak

2015-02-12 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Wróćmy zatem do czasów przedrozbiorowych, aby przypomnieć jakie terytoria wchodziły w skład Kresów przed 1772rokiem, kiedy nastąpił pierwszy rozbiór Polski.

Zaczynając od granicy z Estonią były to: woj. parnawskie z miastami Parnawa i Felin oraz woj. dorpackie ze stolicą Dorpat ( po estońsku: Tartu). Natomiast najdalej na północ wysuniętą miejscowością Rzeczpospolitej było Lajs ( po estońsku Laiuse). Źródła historyczne opisują, że to król Stefan Batory nadał niegrodowe starostwo lajskie dzielnemu Andrzejowi Orzechowskiemu za odwagę okazaną podczas oswabadzania Inflant. Niezwykle ciekawym regionem była Żmudź, która nie stanowiła w Rzeczypospolitej województwa, lecz księstwo nad którym nie miał władzy żaden wojewoda, lecz obieralny starosta.

Z Carstwem Rosyjskim graniczyły województwa: wendeńskie z miastami Wenden/Kieś, Kryżbork, Dyneburg, Marienhaus, połockie z miastami Połock, Czaśniki, Lepel, Czereja, witebskie z miastami Witebsk, Orsza, Weliż, smoleńskie z miastami Smoleńsk, Sierpiejsk, Dorohobuż, Krasne, Biała, czernihowskie z miastami Czernihów, Nowogród Siewierski, Glochów, Sośnica, Baturyn. Czernichowszczyzna była częścią księstwa siewierskiego sięgającego aż pod Moskwę i Homel. Najbardziej malowniczą miejscowością tego regionu jest Nowogród Siewierski. Województwo czernihowskie utworzono w 1634roku po zawarciu pokoju w Polanowie. Miasto Czernihów jest znane z historii również z tego, że przez kilka lat mieszkał tutaj słynny pisarz Józef Conrad Korzeniowski.

Najdalej na wschód wysuniętymi rubieżami Rzeczpospolitej były Księstwa Wierchowskie. Znajdowały się one nad rzekami Oką i Ugrą.

Za czasów króla Kazimierza Jagiellończyka najkrótsza odległość między granicą Rzeczpospolitej a Moskwą wynosiła zaledwie 150km!

Z kolei z Chanatem Krymskim graniczyło największe polskie województwo kijowskie z miastami Kijów, Żytomierz, Połtawa, Lebiedyn, Czarnobyl, Brahin, Czerkasy, Kaniów i Berdyczów. Kijów jako pierwszy zdobył król Polski Bolesław Chrobry w 1018roku i osadził tam na tronie ruskim swojego zięcia Świętopełka. W 1019roku Bolesław I Wielki ( znany nam jako Chrobry) przyłączył na powrót do Polski utracone w 981r przez Mieszka I- Grody Czerwieńskie. W 1362roku Kijowszczyzna przeszła pod władzę Litwy, natomiast na mocy Unii Lubelskiej znalazła się ponownie w granicach Polski. Nieopodal Kijowa w Białej Cerkwii znajduje się nadal park Aleksandry Branickiej, który aktualnie nosi nazwę ; „ Park Dendrologiczny Narodowej Akademii Nauk Ukrainy". W tym samym historycznie polskim województwie znajduje się słynny Berdyczów ze wspaniałym klasztorem Karmelitów Bosych i przepięknym kościołem św. Barbary. Do wielowiekowej już tradycji języka polskiego przeszło dowcipne powiedzonko: „Pisz Pan na Berdyczów", co dla niewtajemniczonych oznacza pisanie do.....nikąd, lub po prostu:...."Możesz Pan sobie pisać gdzie tylko chcesz, byle tylko nie na mój prawdziwy adres" !

W wyniku szeregu toczonych wojen w 1654 roku dokonano podziału tego regionu: Żytomierszczyzna pozostała w granicach Rzeczypospolitej, natomiast obszary na wschód od Dniepru zagarnęła Rosja. Kijów oderwano od Polski dopiero w 1686roku, natomiast dostał się pod okupację Moskali w 1701 roku. Pomijanym przez szereg historyków jest fakt, że po 1701roku nadal w Polsce istniało województwo kijowskie mimo, że w granicach Rzeczypospolitej nie było już Kijowa! Stolicą woj. Kijowskiego stał się już od 1668roku Żytomierz, który po dzień dzisiejszy jest jednym z najliczniejszych skupisk Polaków! W Żytomierzu urodził się m.in. zasłużony dla historii Polski generał Jarosław Dąbrowski. W Żytomierzu spędzili bardzo znaczący okres swojego życia: poeta Juliusz Słowacki, powieściopisarz Józef Ignacy Kraszewski, a także kompozytor Ignacy Jan Paderewski.

Z Turcją graniczyło województwo bracławskie, w którym mieściły się takie miasta jak Bracław, Jampol, Winnica, Humań, Sawrań. Winnica, która jest obecnie 400.000 miastem na Ukrainie, była przez szereg wieków stolicą województwa bracławskiego zawdzięcza swą nazwę słowu- wiano, które na mocy wielkiego księcia Olgierda zostało darowane rodowi Kuriatowiczów w 1363roku. Stanowiła przez wiele stuleci ważne centrum handlowe na szlaku kołomyjskim prowadzącym z Podkarpacia do Kijowa. Ukraińcy zagarnęli historycznie polski Kościół Marii Panny Anielskiej w Winnicy i przekształcili tę świątynię na sobór prawosławny, natomiast Pałac Grocholskich najpierw zdemolowano, a potem urządzono tam szpital. Perełką woj. bracławskiego była miejscowość Humań, gdzie do dziś zachowała się słynna Zofiówka Potockich z malowniczą wysepką Cirką i pięknym wodospadem. Zarówno w PRL jak również po 1989roku w III Rzeczpospolitej bardzo pomijanym tematem jest rzęź w Humaniu dokonana w 1768roku przez Kozaków i Hajdamaków pod dowództwem setnika Stefana Gonty. Polacy schronili się wtedy w kościołach i w ratuszu, natomiast Żydzi w synagodze. Ivan Gonta rozpoczął rzeź od wymordowania 3.000 Żydów zebranym w synagodze, którym przed śmiercią obcinano ręce i uszy. Następnie mordowano polskich księży katolickich i szlachtę. W sumie ruskie chłopstwo hajdamaków i Kozacy wymordowali wtedy w Humaniu 6.000 Żydów i 14.000 Polaków! Bezczeszczeniem zwłok wsławił się ataman Żeleźniak, który po zdobyciu miasta powiesił na kościelnej wieży Polaka, Żyda i ...psa wrzeszcząc:„Lach, Żyd i sobaka, wse wira odnaka", co oznacza: „Lach, Żyd i pies - bo ich wiara jednakowa". Całkiem współcześnie, przy udziale i ...błogosławieństwie biskupa Ukraińskiej Cerkwii Prawosławnej wzniesiono w Chrystówce pomnik wdzięczności dla Ivana Gonty dla upamiętnienia wymordowania tysięcy Polaków i Żydów w Humaniu w 1768roku. W 2009roku w telewizji ukraińskiej wyświetlono film pt.: „Historia ziem ukraińskich" , w którym jedna z finałowych scen przedstawia atamana Żeleżniaka, który wesoło popijając piwo wiesza na wieży kościelnej Polaka, Żyda i psa, wrzeszcząc do kamery: „Lach, Żyd i sobaka, wse wira odnaka". Oburzać musi fakt, że ani Ambasada Polski na Ukranie, ani żaden polski dyplomata, nie zaprotestowali wtedy oficjalnie przeciw tym antypolskim i antysemickim wybrykom rządowej telewizji Ukrainy! Hajdamaków w swojej nazwie sławi także całkiem współczesny ukraiński zespół Haydamaky!



Ciąg dalszy nastąpi

Rajmund Pollak
2015-02-06 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Warto przypomnieć, że aktualny zwolennik Platformy Obywatelskiej Longin Komołowski zaczynał swoją karierę polityczną jako członek PZPR pod koniec lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku!

Potem w okresie rządów Jerzego Buzka był Ministrem pracy i polityki społecznej w czasach, gdy w Polsce zamknięto najwięcej kopalni węgla kamiennego w całej naszej historii!

Zatem walnie przyczynił się do kryzysu górnictwa w Rzeczpospolitej!

Gdy dowiedziałem się, że został on wyznaczony do roli mediatora w konflikcie górników w JSW z Zarządem tej firmy, to z mojego doświadczenia ze spotkań z byłym Ministrem Pracy, które miałem przypadkowo w 2012 roku w Szczyrku od razu wiedziałem, że ta mediacja zakończyć się może fiaskiem.

Mediator powinien być osobą niezależną od każdej ze stron konfliktu, a Pan Longin Komołowski jest zwolennikiem rządowej koalicji PO-PSL, a zatem nie jest do końca bezstronny w toczącym się konflikcie.

Skrajną nieudolność jako mediator wykazał podczas zajść jakie miały miejsce przed siedzibą JSW w Jastrzębiu Zdroju w dniu 3. lutego 2015 roku .

Rolą mediatora jest łagodzić konflikt, a zatem obowiązkiem Longina Komołowskiego było wyjście do demonstrantów i wygłoszenie apelu o zachowanie spokoju!

Prorządowe media doniosły, że winę za eskalację konfliktu ponoszą.......pseudokibice i .... narodowcy!

Moje zdanie jest zupełnie inne, gdyż pamiętam lata komuny, gdy prorządowa telewizja za niemal każdą demonstrację winiła siły.... antysocjalistyczne i.... oszołomów!

Odkąd wyprowadzono na śmietnik historii sztandar PZPR, epitety o oszołomach i siłach antysocjalistycznych postkomuniści zamienili na niewybredne ataki na kibiców i... narodowców.

Komuś w rządzie PO-PSL bardzo przeszkadzają sukcesy naszych sportowców i wspierających ich kibiców, a także odradzający się patriotyzm.

Konflikt górników z zarządem JSW i rządem PO-PSL nie ma nic wspólnego ani z pseudokibicami, ani z narodowcami, lecz media prorządowe próbują wprowadzić temat zastępczy!

Szkoda, że główny mediator nie posiada cywilnej odwagi, aby powiedzieć przed kamerami telewizji, że w całej sprawie chodzi o byt tysięcy rodzin górniczych, a nie o pseudokibiców!

Media ściemniają również samą istotę mediacji.

Rola ta jest określona w ustawie.

Aby mógł być ogłoszony legalny strajk okupacyjny musi uprzednio dojść do etapu mediacji i podpisania protokołu rozbieżności.

Dobry mediator może oczywiście doprowadzić do podpisania protokołu uzgodnień i w ten sposób zakończyć konflikt.

Osobiście wątpię aby Longin Komołowski doprowadził do podpisania protokołu uzgodnień

w sytuacji, gdy w JSW trwa już strajk.

Rajmund Pollak

2015-02-05 | Dodaj komentarz
(brak komentarzy)

Informacje:


Jestem rodowitym bielszczaninem i nie wyobrażam sobie przyszłości w innym regionie niż Podbeskidzie . Nie zważam na kierunki wiejących wiatrów. Staram się demaskować obłudę i zakłamanie. Z zawodu jestem inżynierem mechanikiem, a ponadto ukończyłem podypl. stud. handlu zagranicznego na A.E. we Wrocławiu. Poza tym zdałem egzaminy państwowe z języka francuskiego i niemieckiego. Ukonczyłem również kurs pierwszego stopnia języka włoskiego. Prawdziwych przyjaciół mam kilkanaścioro i to jest największe bogactwo jakie sobie cenię. Napisałem jedną powieść pt.: "Siła przebicia", a druga jest już po korekcie polonistycznej i być może będzie wydana w 2012 roku. Lubię zwiedzać muzea, a zwłaszcza galerie malarstwa. Interesuję się kulturą i sztuką Chin. W lipcu 2010 roku ukończyłem intensywny kurs języka chińskiego na poziomie podstawowym.



Uważam , że ważne są tylko te słowa , które mają pokrycie w czynach lub w zdarzeniach .

Archiwum:


2019
» listopad (1)
» maj (1)
» kwiecień (1)

2018
» październik (1)
» czerwiec (1)

2017
» czerwiec (1)
» luty (1)
» styczeń (2)

2016
» grudzień (2)
» listopad (2)
» październik (3)
» wrzesień (4)
» sierpień (4)
» lipiec (5)
» czerwiec (6)
» maj (3)
» kwiecień (1)
» luty (1)
» styczeń (2)

2015
» grudzień (1)
» listopad (3)
» wrzesień (3)
» lipiec (3)
» czerwiec (3)
» maj (5)
» kwiecień (2)
» marzec (4)
» luty (4)
» styczeń (3)

2014
» grudzień (6)
» listopad (6)
» październik (7)
» wrzesień (4)
» sierpień (6)
» lipiec (10)
» czerwiec (8)
» maj (9)
» kwiecień (9)
» marzec (8)
» luty (4)
» styczeń (5)

2013
» grudzień (3)
» listopad (1)
» wrzesień (5)
» sierpień (3)
» lipiec (6)
» czerwiec (6)
» maj (7)
» kwiecień (8)
» marzec (7)
» luty (9)
» styczeń (8)

2012
» grudzień (11)
» listopad (8)
» październik (6)
» wrzesień (10)
» sierpień (8)
» lipiec (8)
» czerwiec (6)
» maj (9)
» kwiecień (5)
» marzec (6)
» luty (3)
» styczeń (5)

2011
» grudzień (12)
» listopad (8)
» październik (8)
» wrzesień (7)
» sierpień (10)
» lipiec (3)
» czerwiec (5)
» maj (7)
» kwiecień (8)
» marzec (10)
» luty (7)
» styczeń (6)

2010
» grudzień (9)
» listopad (16)
» październik (10)
» wrzesień (8)
» sierpień (5)
» lipiec (8)
» czerwiec (8)
» maj (8)
» kwiecień (8)
» marzec (3)
» luty (6)
» styczeń (8)

2009
» grudzień (5)
» listopad (3)
» październik (4)

Ostatnie komentarze


[]
bbb
[Jaro]
Ciekawe co dziś o tym co sie dzieje w RP mówi P.Kosmowski
[Rajmund Pollak]
Książkę pt.: "Polacy wyklęci z FSM za komuny i podczas włoskiej inwazji" można zamówić w...

Ocena bloga:


Oceń blog:  1   2   3   4   5 

Reklama:


Statystyki bloga:


Wyświetleń: 509097
Newsów: 503
Komentarzy: 420
Ta strona kojarzona jest ze słowami:
Niepodległość Polski i Województwo Bielskie - oto jest zadanie ! , blog Bielsko, blogi Bielsko-Biała